Ilona Pawełoszek

Blog i laboratorium cyfrowych technologii w zarządzaniu

Quo vAIdis. Sen po lekturze

A conceptual editorial illustration for an essay about artificial intelligence and dreaming. A large sheet of printed paper or newspaper lies in the foreground, with abstract drawings and geometric forms. In the background, a subtle shadow or reflection suggests a VR headset, barely visible. Muted colors, soft light, minimalist composition, slightly surreal atmosphere. No text, no logos, no realistic faces. Style: contemporary editorial illustration, thoughtful, calm, slightly unsettling.

Zaczęłam czytać Quo vAIdis bez szczególnych oczekiwań. Z ciekawości. Chciałam zobaczyć, jak Andrzej Dragan — fizyk, a nie filozof technologii — opowiada o sztucznej inteligencji. Styl od pierwszych stron okazał się nietuzinkowy: ironiczny, oszczędny, momentami prowokacyjnie chłodny. To nie jest książka, która prowadzi czytelnika za rękę. Raczej taka, która co jakiś czas tę rękę puszcza.

Czytając, zasnęłam.

Nie dlatego, że książka mnie znudziła. Przeciwnie — mam tak od lat: gdy tekst uruchamia myślenie asocjacyjne, a nie tylko uwagę analityczną, ciało się rozluźnia, a umysł zaczyna pracować własnym rytmem. Tym razem zrobił to bardzo intensywnie.

Sen

Śniło mi się, że znów jestem studentką.

Profesor zadał nam napisać artykuł do gazety na temat sztucznej inteligencji. Nie naukowy, nie techniczny — filozoficzny, a do tego ilustrowany, tak jak w prawdziwej kolorowej prasie. Każdy z nas miał oddać własną interpretację. Napisałam swój tekst, raczej skromny w formie, i dopiero potem zobaczyłam prace innych.

Byłam zaskoczona skalą. Niektórzy stworzyli całe gazety, tak duże, że nigdy wcześniej takich nie widziałam. Jedna praca zawierała rysunek schodów, po których ludzie wchodzili w górę — wyraźna, niemal klasyczna metafora postępu. Inna osoba przyniosła ogromny album. Był lekko podarty, jakby strony się skleiły i zostały brutalnie rozdzielone. W środku znajdowały się abstrakcyjne, niepokojące obrazy. Trudne do opisania, bardziej do odczucia niż do zrozumienia.

Potem akcja snu przeniosła się do mojego mieszkania.

Przyszedł kurier z paczką. Nie była zaadresowana do mnie, ale widniał na niej mój adres. Powiedziałam, że to pomyłka i że powinien zanieść ją do właściwego odbiorcy. Kurier wzruszył ramionami — nie wiedział, kto nim jest. Zostawił paczkę.

W środku znajdował się sprzęt przypominający zestaw do VR lub AR: hełm i kilka dodatkowych urządzeń. Z ciekawości założyłam hełm. W tej samej chwili poczułam silny, nieprzyjemny ucisk, jakby coś ścisnęło mnie za mózg. Zobaczyłam białe plamy, coś w rodzaju śniegu lub zakłóceń. Natychmiast zdjęłam urządzenie.

To doświadczenie było wyraźnie nieprzyjemne — inwazyjne, zbyt bliskie, zbyt bezpośrednie.

Stałam z tym sprzętem w rękach i zastanawiałam się:
czy to zostawić,
czy spróbować znaleźć prawdziwego adresata i oddać,
czy może po prostu wyrzucić.

Z tym pytaniem się obudziłam.

Dlaczego zdecydowałam się opisać ten sen

Zdecydowałam się opublikować ten sen nie dlatego, że wierzę w jego jednoznaczną interpretację, ani dlatego, że traktuję sny jako formę proroctwa. Zainteresował mnie z innego powodu: jako reakcja mojego własnego umysłu na kontakt z myślą o technologii.

Paradoksalnie, najbardziej zaskakującym elementem tego snu nie była technologia, lecz papier — wielkoformatowy, fizyczny, wymagający druku i wysiłku, jakby myślenie o AI potrzebowało jeszcze ciężaru materii.

Sztuczna inteligencja, algorytmy, interfejsy poznawcze coraz rzadziej są dla mnie wyłącznie przedmiotem pracy, badań czy lektur. Stają się elementem codziennego doświadczenia — także tego, które wymyka się kontroli, planowaniu i językowi analizy. Sen jest jednym z niewielu obszarów, w których to doświadczenie pojawia się w formie nieprzetworzonej: bez strategii, bez narracji, bez potrzeby bycia spójną.

Nie próbuję tego snu tłumaczyć. Traktuję go raczej jak ślad — znak, że technologia nie funkcjonuje już tylko „na zewnątrz”, jako narzędzie czy temat dyskusji, ale zaczyna być przetwarzana wewnętrznie, na poziomie wyobraźni, emocji i nieświadomych skojarzeń.

Być może to właśnie tam — nie w manifestach ani raportach — najwcześniej ujawniają się pytania, których jeszcze nie potrafimy dobrze sformułować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *