Ilona Pawełoszek

Blog i laboratorium cyfrowych technologii w zarządzaniu

🤖 Jak AI interpretuje emocje w naszych komentarzach?

Czyli mały eksperyment na bazie dyskusji o Renault Megane

Kilka dni temu podzieliłam się krótką historią o moim Renault Megane, które postanowiło zakończyć karierę przy dość skromnym przebiegu i 23 latach wiernej służby.
Pod postem na Facebooku wywiązała się żywa dyskusja – były żarty, rady techniczne, wymiana doświadczeń, a nawet odrobina nostalgii.

I wtedy pomyślałam:
„A co by było, gdyby AI spróbowała odczytać emocje z naszych komentarzy?”

W końcu analiza emocji (ang. sentiment analysis) to jeden z bardziej rozpoznawalnych elementów współczesnego NLP – wykorzystywana jest w marketingu, recenzjach produktów, obsłudze klienta, a nawet w analizie debat publicznych.
A my tu mamy realne, naturalne, codzienne komentarze – idealny materiał testowy.

Dlatego wrzuciłam kilka komentarzy do narzędzia Emotagger stworzonego przez CLARIN-PL.
To prosty interfejs, który klasyfikuje tekst według modelu emocji Plutchika (radość, smutek, strach, zaskoczenie, itd.).
Wyniki były… momentami trafne, momentami absurdalne.

I dlatego tak ciekawe.

🟡 1. Gdy AI trafia w punkt

„Moje Renault Megane Coupe pewnie jeszcze śmiga… Świetnie się nim jeździło. Szkoda, że przestali produkować meganki.”

Wynik: Joy + Sadness + Anticipation

Tutaj muszę przyznać: AI spisała się świetnie.
To faktycznie mieszanka:

  • nostalgii („świetnie się jeździło”),
  • lekkiej radości („pewnie jeszcze śmiga”),
  • i smutku („szkoda, że…”).

Model idealnie wyłapał, że emocje są mieszane.
To jeden z komentarzy, które dobrze zachowują się w klasycznych modelach NLP: dłuższy, wielozdaniowy, bez slangu, bez emotek.

🔵 2. Gdy AI prawie trafia, ale… trochę dramatyzuje

„Z takim starym autem ciągle się coś dzieje. Wymienię silnik, a za pół roku może paść skrzynia…”

Wynik: Sadness + Anticipation + Fear

Smutek? Tak.
Przewidywanie przyszłych problemów? Tak.
Ale Fear ≈ 1.0? 😅

Model potraktował zwykłą obawę jako „strach przed nadchodzącą katastrofą”.
To typowy przykład, jak klasyczne narzędzia słownikowe interpretują emocje zbyt dosłownie:

  • widzą „obawiam się” → Fear,
  • widzą „może paść” → także Fear,
  • ignorują ton wypowiedzi i kontekst.

🟢 3. Gdy AI się nie myli

„Dobre wieści! Renault ma nowego właściciela. Trzymam kciuki, żeby miał rację!”

Wynik: Joy + Anticipation

To kolejny przypadek, gdzie klasyfikacja jest bardzo sensowna.
Ton wypowiedzi jest jasny:

  • pozytywny,
  • pełen nadziei,
  • z lekkim entuzjazmem.

Takie komentarze AI potrafi klasyfikować całkiem dobrze.

🔴 4. Gdy AI kompletnie zawodzi

„Ładnie to ujęłaś 😁”

Ten komentarz jest krótki, miły i pozytywny.

A AI zobaczyła w nim… Fear, Sadness i Anger.
Dlaczego?

👉 narzędzie nie potrafi odczytać emoji,
👉 dlatego zastąpiło 😁 zwykłym znakiem zapytania „?”,
👉 a potem potraktowało ten „?” jako sygnał niepokoju,
👉 co automatycznie podniosło ocenę Fear i Anger.

To świetny przykład ograniczeń klasycznego NLP:

  • nie rozumie tonu,
  • nie widzi uśmiechu w emotce,
  • nie wykrywa żartu,
  • nie rozpoznaje ironii.

W świecie, w którym jedna emotka często znaczy więcej niż całe zdanie, to jest problem praktyczny.

🟣 5. Gdy AI kompletnie ignoruje humor (i niuanse tonu)

„Jak zachechła, będzie zdjęcie. Jak nie, to dobre geny ma Renatka i da części do przeszczepów.”

Ten komentarz jest utrzymany w typowym, żartobliwym stylu — lekki, ciepły, podszyty ironią.
I faktycznie: jest w nim pewna nadzieja, choć bardzo specyficzna.
Samo słowo „zachechła” wskazuje, że chodzi bardziej o ruszenie „na ostatnim tchu”, z minimalną szansą powodzenia, a nie o pełny powrót auta do życia.

Człowiek bez trudu odczytuje tu:

  • żart,
  • lekką ironię,
  • „minimalną nadzieję”,
  • emocję wyrażoną półżartem: „może coś z tego będzie”.

A co widzi AI?

👉 Positive | Anticipation

Model:

  • poprawnie wykrył samą emocję nadziei (anticipation),
  • ale w ogóle nie rozpoznał humoru,
  • potraktował tekst literalnie, jak zwykłą konstrukcję warunkową „jeśli… to…”.

To świetny przykład ograniczeń klasycznych modeli opartych na słownikach i prostych embeddingach:
AI rozpoznaje emocję zakodowaną w słowach,
ale nie widzi tonu, stylu ani żartobliwej intencji.

Widzi co zostało powiedziane,
ale nie w jaki sposób.

🧠 Dlaczego ChatGPT rozumiałby ten żart, a Emotagger nie?

Warto zaznaczyć, że oba systemy są formami AI, ale należą do zupełnie różnych generacji technologii.

ChatGPT (AI generatywna, modele językowe LLM):

  • analizuje kontekst i ton wypowiedzi,
  • wychwytuje humor, ironię i kolokwializmy,
  • rozumie intencję wynikającą z całego akapitu,
  • potrafi interpretować neologizmy typu „zachechła”.

Emotagger (AI oparta na klasycznych metodach NLP):

  • korzysta z słowników emocji i statystycznych reguł,
  • ocenia słowa i ich „emocjonalne wagi”,
  • nie uwzględnia tonu i stylu wypowiedzi,
  • interpretując tekst bardzo literalnie.

Dlatego:

  • emocję „anticipation” rozpoznaje poprawnie,
  • ale żartobliwy ton i potoczne słowa pozostają dla niego niewidoczne.

To nie błąd — to charakterystyka klasycznej (niegeneratywnej) AI.

🔍 Czy Emotagger i podobne narzędzia są jeszcze używane?

Tak – i to częściej, niż mogłoby się wydawać.

Choć dziś większość osób kojarzy analizę emocji z ChatGPT czy Gemini, narzędzia oparte na klasycznych metodach NLP wciąż mają ważne zastosowania, zwłaszcza tam, gdzie liczy się:

  • powtarzalność i stabilność wyników,
  • jednolite kryteria oceny,
  • przetwarzanie ogromnych zbiorów danych,
  • działanie offline (bez wysyłania treści do chmury),
  • pełna transparentność tego, jak model podejmuje decyzje.

Dlatego Emotagger i podobne systemy są nadal używane:

  • w dużych projektach korpusowych,
  • w badaniach akademickich i porównawczych,
  • w instytucjach publicznych (gdzie nie można korzystać z chmurowych LLM),
  • w analizie prasy, debat sejmowych czy konsultacji społecznych,
  • w projektach, gdzie trzeba przeanalizować miliony dokumentów.

LLM-y świetnie radzą sobie z niuansami językowymi, ale są probabilistyczne i „twórcze”, co w badaniach bywa problemem.
Narzędzia klasyczne — choć prostsze – są w pełni powtarzalne.


💰 A co z kosztami? Dlaczego klasyczne podejście wciąż jest opłacalne?

To właśnie koszty są jednym z najważniejszych powodów, dla których narzędzia takie jak Emotagger nadal mają swoje miejsce.

Klasyczne modele (słownikowe/statystyczne):

  • nie wymagają mocy obliczeniowej GPU,
  • działają na zwykłym serwerze lub nawet laptopie,
  • analizują ogromne zbiory danych praktycznie „za darmo”,
  • nie pobierają opłat za tokeny,
  • nie wymagają subskrypcji.

Przykład praktyczny:

👉 przeanalizowanie 10 milionów artykułów prasowych słownikowym narzędziem może kosztować 0 zł poza czasem obliczeń,
👉 a zrobienie tego samego przez API GPT-4 mogłoby kosztować… dziesiątki tysięcy złotych.

Z kolei LLM-y są najlepsze wtedy, gdy:

  • ważna jest interpretacja kontekstu,
  • trzeba wykryć ironię, humor, intencję, ton wypowiedzi,
  • analizuje się niewielkie zbiory danych (komentarze, posty, rozmowy).

Czyli w praktyce:

  • Badacze dużych korpusów → używają Emotaggera i podobnych narzędzi.
  • Użytkownicy indywidualni i marketing → częściej korzystają z ChatGPT.
  • Instytucje z restrykcyjnym RODO → klasyczne, lokalne narzędzia.
  • Projekty wymagające interpretacji → LLM.

Obie technologie są sensowne – tylko w innych rolach.

I choć modele generatywne radzą sobie z emocjami w sposób bardziej „ludzki”, wciąż nie zawsze można ich użyć – i tu wracamy do kwestii dostępności tradycyjnych narzędzi, takich jak Emotagger.

⚠️ Czy każdy może to przetestować u siebie?

I tu ciekawostka – niekoniecznie.

Choć Emotagger wygląda na ogólnodostępny, w praktyce:

  • nie działa poprawnie przy logowaniu przez prywatny e-mail (np. Gmail),
  • nie wysyła kodów weryfikacyjnych,
  • u mnie zadziałało dopiero logowanie przez uczelnię (PCz),
  • wygląda na to, że wiele funkcji CLARIN-PL zostało przeniesionych za logowanie akademickie.

Kiedyś istniała publiczna wersja demo:
https://clarin-pl.eu/tools/sentyment
– i to właśnie tam robiłam wcześniejsze analizy.
Dziś strona zwraca błąd 404.

Szkoda, bo takie „małe narzędzia badawcze” były świetne dla studentów i pasjonatów języka.

📌 Podsumowanie: Czy AI rozpoznaje nasze emocje?

Czasami tak. Czasami kompletnie nie.

Ale właśnie dlatego ta zabawa jest ciekawa.

Zwłaszcza gdy modele:

  • klasyfikują żart jako strach,
  • widzą gniew tam, gdzie był uśmiech,
  • mieszają emocje z sentymentem,
  • mylą ironiczny ton z dosłownym.

Tak wygląda analiza emocji w klasycznym NLP –
trochę trafień, trochę zabawnych pomyłek i dużo miejsca na refleksję.

Dla mnie najciekawsze jest to, jak różnie AI może czytać nasze emocje – i jak bardzo przypomina to rozmowę z kimś, kto zna literalne znaczenie słów, ale nie zawsze wyczuwa ton.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *